Najpierw była parka, potem przyleciało jedno (kto, nie wiem)
Posiedziało chwilę i fruuu ... razem z zieleniną na łapie

na zrzucie złapałam jedynie moment, jak się ten "welon" ciągnie
Za chwilę zielenina została zwrócona do gniazda. Przylecieli razem
Jak już zostało jedno, to zaczęło przekładać patyki. Grunt, to urządzić gniazdo po swojemu
