Jerzyki Alicji 2015 r.
Re: Jerzyki Alicji 2015 r.
Bardzo jestem ciekawa co z tego wyniknie.. tak bym chciała aby ta kochająca się parka doczekała się jednak chociaż jedynaka

Mistrz do Magii: "Teraz mogę Cię przytulić
właśnie o to mi chodziło, żeby w gniazdku były dwa jaja"

Teraz częściej obejmuje ją skrzydełkiem. Wysiadują oboje a zmiany są co dwie - trzy godziny.
A teraz poproszę, żebyście trzymali kciuki i to mocniej, niż ostatnio
Do budki nr 2 wczoraj wprowadziła się parka i nawet nie została wygwizdana przez lokatorów budki nr 1

Fajnie to wyglądało. Najpierw jeden jerzyk, prawdopodobnie samiczka, kilka razy podlatywała do budki i sprawdzała, czy faktycznie pusta. Potem wlatywała do środka i wylatywała tak, jakby trenowała podloty. Na koniec, przyprowadziła swojego partnera. Siedzieli kilka godzin i miziali się. Czułych, cichutkich pogwizdywań było co niemiara. Po południu wylecieli razem ale na noc przyleciała tylko samiczka. Samiec dał nogę i poleciał na wieczór kawalerski. Wrócił o świcie i znów zaczęły się czułości.
Ok. godz. 9. polecieli na śniadanko a chwilę po tym, zdarzył się incydent
Samiczkę zaczął gonić obcy jerzyk. Biedna uciekła do budki a on za nią. Prawdopodobnie chciał ją zmusić do kopulacji (tak przynajmniej to wyglądało na ekranie). Ponieważ rozpoczęła się walka na całego a wiemy, że walki takie mogą trwać cały dzień i to czasem na śmierć i życie, otworzyliśmy budkę.


Zczepieni wypadli na balkon i nawet na podłodze walczyli dalej
CD

Teraz częściej obejmuje ją skrzydełkiem. Wysiadują oboje a zmiany są co dwie - trzy godziny.
A teraz poproszę, żebyście trzymali kciuki i to mocniej, niż ostatnio

Fajnie to wyglądało. Najpierw jeden jerzyk, prawdopodobnie samiczka, kilka razy podlatywała do budki i sprawdzała, czy faktycznie pusta. Potem wlatywała do środka i wylatywała tak, jakby trenowała podloty. Na koniec, przyprowadziła swojego partnera. Siedzieli kilka godzin i miziali się. Czułych, cichutkich pogwizdywań było co niemiara. Po południu wylecieli razem ale na noc przyleciała tylko samiczka. Samiec dał nogę i poleciał na wieczór kawalerski. Wrócił o świcie i znów zaczęły się czułości.
Ok. godz. 9. polecieli na śniadanko a chwilę po tym, zdarzył się incydent


Zczepieni wypadli na balkon i nawet na podłodze walczyli dalej
CD
Ostatnio zmieniony 07 cze 2015, 9:48 przez Alicja, łącznie zmieniany 1 raz.
Chyba nie mogły się rozdzielić, bo piszczały jak oszalałe


Pomogło dopiero wzięcie ich przez ręcznik w dłoń. Samiec od razu przefrunął barierkę a samiczka, wymęczona, schowała się za stołkiem. Jak już odpoczęła trochę, posadziliśmy ją na barierkę i poleciała. Baliśmy się, że nie wróci ale wróciła. Ma trochę tylko szyjkę wyskubaną

Przed chwilą znowu do budki wpadły dwa ale nie wiem, czy to parka, czy nie, bo już nie leją się ale nie zachowują się tak jak wczoraj.


Pomogło dopiero wzięcie ich przez ręcznik w dłoń. Samiec od razu przefrunął barierkę a samiczka, wymęczona, schowała się za stołkiem. Jak już odpoczęła trochę, posadziliśmy ją na barierkę i poleciała. Baliśmy się, że nie wróci ale wróciła. Ma trochę tylko szyjkę wyskubaną

Przed chwilą znowu do budki wpadły dwa ale nie wiem, czy to parka, czy nie, bo już nie leją się ale nie zachowują się tak jak wczoraj.



