Bocian biały - Raszków
Moderator: Lamika
Re: Bocian biały - Raszków
Nie widzę dalszej poprawy kondycji.
Ciągle nie opuszcza gniazda, trochę stoi, ale dość dużo siedzi lub leży. Martwi mnie, że wcale nie macha skrzydłami, nie ćwiczy. A bociany już przygotowują się do wędrówki. Ten nie ma szans na odlot. Mam nadzieję, że zostanie schwytany i umieszczony w azylu, ale pewnie dopiero jak osłabnie




Dwa karmienia
Z pewnością jest mu trudniej dorwać się do pokarmu - te podrośnięte bociany wyrywają pokarm prosto z dzioba rodzica. A te zdrowe z pewnością jeszcze dodatkowo znajdują sobie coś do zjedzenia na polach.
Sądzę, że ten, który próbuje coś zdobyć siedząc na nogach - to ten kontuzjowany.





Ciągle nie opuszcza gniazda, trochę stoi, ale dość dużo siedzi lub leży. Martwi mnie, że wcale nie macha skrzydłami, nie ćwiczy. A bociany już przygotowują się do wędrówki. Ten nie ma szans na odlot. Mam nadzieję, że zostanie schwytany i umieszczony w azylu, ale pewnie dopiero jak osłabnie




Dwa karmienia
Z pewnością jest mu trudniej dorwać się do pokarmu - te podrośnięte bociany wyrywają pokarm prosto z dzioba rodzica. A te zdrowe z pewnością jeszcze dodatkowo znajdują sobie coś do zjedzenia na polach.
Sądzę, że ten, który próbuje coś zdobyć siedząc na nogach - to ten kontuzjowany.




Re: Bocian biały - Raszków
Miejmy nadzieję,że wydobrzeje i zdąży dołączyć do jakiejś "grupy wylotowej" 
Re: Bocian biały - Raszków
Przyleciał dorosły ptak, ale nic nie przyniósł do jedzenia - bocianek nie dostał nic, mimo że prosił

Pewnie rozumie, że będzie coraz trudniej o jedzenie i trzeba będzie zdecydować się na wylot z gniazda. Jeszcze rozkłada skrzydła i próbuje podskoczyć, jednak wychodzi mu to chwiejnie i nie powtarza.
Dorosły odlatuje, ale potem powraca jeszcze chyba 2x - bez pokarmu.

Wieczorem jest kolacja!
Rodzic wyrzuca z dzioba jakieś złowione smakołyki - każdy z młodych stara się coś chwycić - Bociankowi też się chyba udaje nieco zjeść.
Ponad młodymi wiać głowę dorosłego.



Pewnie rozumie, że będzie coraz trudniej o jedzenie i trzeba będzie zdecydować się na wylot z gniazda. Jeszcze rozkłada skrzydła i próbuje podskoczyć, jednak wychodzi mu to chwiejnie i nie powtarza.
Dorosły odlatuje, ale potem powraca jeszcze chyba 2x - bez pokarmu.

Wieczorem jest kolacja!
Rodzic wyrzuca z dzioba jakieś złowione smakołyki - każdy z młodych stara się coś chwycić - Bociankowi też się chyba udaje nieco zjeść.
Ponad młodymi wiać głowę dorosłego.










