Rozalin - moje miejsce na ziemi :)
Moderator: Lamika
LamiLamika pisze:I co później z tym białym sklejeniemMaluje się czy wypieka ?
A cały proces naprawy wygląda tak :
Etap I
Wymieszać mąkę z wodą czyli wyrobić kulkę o konsystencji gumy do żucia.
Oczyścić płytkę do rozrabiania laki i brzegi sklejanej skorupy (czyścimy spirytusem lub acetonem)
Połączyć stopniowo lakę z mączną kulką ,tak żeby nie było grudek.
Nanieść mieszankę na sklejane krawędzie i połączyć dociskając
Nałożyć taśmę malarską w poprzek pęknięć.
Odłożyć przedmiot na co najmniej tydzień
Etap II
Zeskrobać nadmiar laki z pęknięć żyletką,przetrzeć papierem ściernym
Wyczyścić acetonem zabrudzenia z okolic klejenia
Zrobić kulkę z mąki
Dodać lakę aż do uzyskania konsystencji gumy do żucia
Dodać stopniowo pył drzewny i japońską glinkę tonoko
Nakładać zrobiony kit wykałaczką a na mniejsze pęknięcia żyletką.
Wstawić klejony przedmiot na co najmniej tydzień do zamkniętego naczynia,w którym na dnie umieszcza się wilgotną szmatkę.
Etap III
Skrobanie żyletką i papierem ściernym
Oczyszczenie naczynia alkoholem
Malowanie sklejenia laką
Zapakowanie na 4 dni do naczynia z wilgotną szmatką
Etap IV
Lakę wymieszać szybko z terpentyną i złotem
Pomalować pęknięcia mieszanką
Oprószyć pomalowane pęknięcia złotem lub srebrem w proszku
Pozamiatać pędzelkiem proszek na pęknięcia nie dotykając ich
Zostawić na 3 dni
Po 3 dniach zmyć wodą.
Pojawił się 4 dni temu w samo południe. Dostał wodę,groch i kaszę (bo nic innego nie miałyśmy) i myślałyśmy,że jak odpocznie,nabierze sił to odleci. 
Pod wieczór dołączył do niego drugi, miałyśmy więc nadzieję, że popilotuje go w dalszej wędrówce.
Następnego dnia rano kumpel odleciał a on został
Cóż było robić, w sobotę wyruszyłyśmy z Kasią na targ do Grodziska Mazowieckiego żeby kupić pokarm dla gołębi
Kupiłyśmy skromnie kilogram licząc na to, że nabierze sił i odleci. Akurat...
Lata sobie po okolicy w ciągu dnia, przylatuje pojeść i popić i oczywiście wraca na noc
Tak więc mamy gołębia
Wiemy już, że jest to Murzyn Polski




Pod wieczór dołączył do niego drugi, miałyśmy więc nadzieję, że popilotuje go w dalszej wędrówce.
Następnego dnia rano kumpel odleciał a on został
Cóż było robić, w sobotę wyruszyłyśmy z Kasią na targ do Grodziska Mazowieckiego żeby kupić pokarm dla gołębi
Lata sobie po okolicy w ciągu dnia, przylatuje pojeść i popić i oczywiście wraca na noc
Tak więc mamy gołębia
Wiemy już, że jest to Murzyn Polski




Re: Rozalin - moje miejsce na ziemi :)
Ellen
Ja mam 6 jeży,a Ty się martwisz,że do Twojego ZOO gołąb doleciał? Całkiem urodziwy,jakbyś nie chciała to podaj mu mój adres-ja go przygarnę


