Ach te jerzyki ...
Re: Ach te jerzyki ...
Jerzyki już odleciały, za oknem zrobiło się cicho
Pojedyncze jeszcze pojawiają się na niebie, zwłaszcza pod wieczór.
Ale dziś był dla mnie wyjątkowy dzień - dziś odleciał mój jerzyk. Był u mnie miesiąc. Znalazłam go zagłodzonego, odwodnionego, z zapadniętymi, zamkniętymi oczkami.
Miał około 20 dni, jeszcze z piórkami puchowymi, ale ważył połowę tego, co powinien - niewiele ponad 20 gramów.
Pierwszego dnia skupiłam się na ratowaniu mu życia:
Edit:
umieściłam go w pudełku wyścielonym ciepłymi trykotowymi szmatkami - takiego osłabionego ptaszka trzeba ogrzewać, np. butelką z ciepłą wodą lub słabą żarówką (koniecznie zawiesić w pobliżu mokry ręcznik) i poić letnią wodą z dodatkiem odrobiny glukozy lub preparatu Duphalite - po 2 - 3 krople w małych odstępach czasu, następnie karmić malutkimi porcjami co 15 minut, sprawdzać, czy pojawi się kupcia. Potem można karmić większymi porcjami co pół godziny, następnie co godzinę.
Jerzyk pomału odzyskiwał siły
Zdjęcie zrobiłam mu dopiero następnego dnia, gdy miał już otwarte oczka.

Po kilku dniach jego waga wyraźnie wzrosła - to już nie był ten biedny zagłodzony ptaszek
I jak się zmienił i urósł.

Po dwóch tygodniach - pięknie wyrosły mu piórka - lotki mają prawie 170 mm i jeszcze rosną
Zrobił się tłuściutki - ważył prawie 50 gramów.

cdn
Pojedyncze jeszcze pojawiają się na niebie, zwłaszcza pod wieczór.
Ale dziś był dla mnie wyjątkowy dzień - dziś odleciał mój jerzyk. Był u mnie miesiąc. Znalazłam go zagłodzonego, odwodnionego, z zapadniętymi, zamkniętymi oczkami.
Pierwszego dnia skupiłam się na ratowaniu mu życia:
Edit:
umieściłam go w pudełku wyścielonym ciepłymi trykotowymi szmatkami - takiego osłabionego ptaszka trzeba ogrzewać, np. butelką z ciepłą wodą lub słabą żarówką (koniecznie zawiesić w pobliżu mokry ręcznik) i poić letnią wodą z dodatkiem odrobiny glukozy lub preparatu Duphalite - po 2 - 3 krople w małych odstępach czasu, następnie karmić malutkimi porcjami co 15 minut, sprawdzać, czy pojawi się kupcia. Potem można karmić większymi porcjami co pół godziny, następnie co godzinę.
Jerzyk pomału odzyskiwał siły
Zdjęcie zrobiłam mu dopiero następnego dnia, gdy miał już otwarte oczka.

Po kilku dniach jego waga wyraźnie wzrosła - to już nie był ten biedny zagłodzony ptaszek

Po dwóch tygodniach - pięknie wyrosły mu piórka - lotki mają prawie 170 mm i jeszcze rosną

cdn
Ostatnio zmieniony piątek, 31 lipca 2015, 08:01 przez garrulus, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Ach te jerzyki ...
Zrobił się niespokojny. Przestał dobrze jeść. Ćwiczył w pudełku, więc dostał duże pudło ze ścianką do wspinania i od razu wykrył usterkę-niedoróbkę, źle przymocowany fragment maty

Gdy lotki całkiem wyrosły, przyszedł czas na sprawdzenie, czy jest zdolny do lotu. Został trochę odchudzony, by skrzydełka mogły go unieść
Poleciał ładnie na firankę i zaprezentował swoje piórka

Czekaliśmy już tylko na poprawę i ustabilizowanie się pogody.
Byłam pewna, że poleci dobrze, więc dzisiaj po południu pojechaliśmy na samą górę naszego bloku - na strych na 11. piętrze - wylot z takiej wysokości, na której często jerzyki mają gniazda, oszczędza młodemu wysiłku wznoszenia się, jaki musi zrobić startując z ręki człowieka stojącego na ziemi.
Ale trzeba być pewnym, że jerzyk dobrze poleci.
Tu moment przed odlotem - nie wolno podrzucać, trzeba jerzykowi dać czas do popatrzenia na okolicę i zdecydowania, czy jest już gotowy do odlotu. Jak jerzyk jest gotowy do lotu, to sam startuje i to bardzo szybko
Jak nie leci, to trzeba zaczekać dzień lub dwa.

Poleciał pięknie , mało co stracił na wysokości lotu, wzniósł się ponad dachy i na niebo. Patrzyłam zachwycona i zapomniałam o robieniu zdjęć
Jak się opamiętałam, jerzyka już nie było
Mam nadzieję, że szczęśliwie doleci do Afryki, a kiedyś wróci w moją okolicę.

Gdy lotki całkiem wyrosły, przyszedł czas na sprawdzenie, czy jest zdolny do lotu. Został trochę odchudzony, by skrzydełka mogły go unieść

Czekaliśmy już tylko na poprawę i ustabilizowanie się pogody.
Byłam pewna, że poleci dobrze, więc dzisiaj po południu pojechaliśmy na samą górę naszego bloku - na strych na 11. piętrze - wylot z takiej wysokości, na której często jerzyki mają gniazda, oszczędza młodemu wysiłku wznoszenia się, jaki musi zrobić startując z ręki człowieka stojącego na ziemi.
Ale trzeba być pewnym, że jerzyk dobrze poleci.
Tu moment przed odlotem - nie wolno podrzucać, trzeba jerzykowi dać czas do popatrzenia na okolicę i zdecydowania, czy jest już gotowy do odlotu. Jak jerzyk jest gotowy do lotu, to sam startuje i to bardzo szybko

Poleciał pięknie , mało co stracił na wysokości lotu, wzniósł się ponad dachy i na niebo. Patrzyłam zachwycona i zapomniałam o robieniu zdjęć
Mam nadzieję, że szczęśliwie doleci do Afryki, a kiedyś wróci w moją okolicę.
Re: Ach te jerzyki ...
Garrulusko
Z przyjemnością przeczytałam tą piękną historię.Gratuluję wychowania jerzyka 
Re: Ach te jerzyki ...
Garrulusko
GRATULACJE!!!
Jakże cudownie jest przeczytać taka piekna historię
juz wiemy kogo pytac o porade z tematu wychowywania jerzyków

Re: Ach te jerzyki ...
To niesamowite!!! Gratulacje za tyle pracy i trudu - i za sukces wychowawczy
!!!
Re: Ach te jerzyki ...
Garrulusko
podziwiam Cię, za opiekę nad jerzykiem. Leć jerzyku, leć daleko 
Re: Ach te jerzyki ...
Garrulusko
wielkie gratulacje 
Re: Ach te jerzyki ...
Dziękuję za miłe słowa
Jestem szczęśliwa, że udało się uratować jerzyka, że nie wypadły mu lotki
Ważne jest nawodnienie i odpowiednia opieka zaraz po znalezieniu jerzyka. Dodałam więc w pierwszym poście kilka zdań o tym. 
Tu jeszcze podkreślę, że ogrzewanego, odwodnionego ptaka trzeba umieścić na ciepłych szmatkach, takich z których nie strzępią się nitki, a nie ma ręczniku papierowym.
Tu jeszcze podkreślę, że ogrzewanego, odwodnionego ptaka trzeba umieścić na ciepłych szmatkach, takich z których nie strzępią się nitki, a nie ma ręczniku papierowym.

