Z wczesnego dzieciństwa zapamiętałam taki wierszyk:
"Bieży zając po ścieżynie
Niesie dzieci w kożuszynie
A które mu wrzaśnie to ogonkiem praśnie
A które mu piśnie to pod krzaczek ciśnie"
I coś mi się zdaje, że to ten przypadek. Skierka łapczywie je i nie chce, żeby dzieci się też dopominały, bo wtedy instynkt karmienia zaczyna walczyć z własnym głodem, dlatego przydeptuje pisklaki, żeby przestały popiskiwać.