Ten dzwoniec zachowywał się dziwnie - gdy zleciał na ziemię pozwalał mi na podejście do siebie nawet na jakieś 20-30 cm, gdy uważał, że za bardzo się spoufalam

niezbyt pośpiesznym krokiem odchodził

dalej, z naturalnego dla ptaków napędu korzystał jakby z trudem.
Jakimś cudem trzymające się na nowym budynku gniazdo jaskółcze.
Ostatnio zmieniony wtorek, 8 października 2013, 10:35 przez
75ronin, łącznie zmieniany 1 raz.