Kamerki fajna rzecz,ale ja lubię na własne oczy i uszy.Początek dzisiejszej wycieczki nie dał żadnego rezultatu.Nagle o 13.15 usłyszałem charakterystyczne głosy.Nadleciały od strony Wisły.Zatoczyły dwa koła nad moją głową,krzycząc nieprzerwanie.Franek usiadł na balkonie i zaczął ciokać.Leśna usiadła na bloku na przeciw i darła się na całe osiedle.Po kilku chwilach oba odleciały w kierunku pl.Wilsona.Obchodząc osiedle nie spotkałem ani Michałka,ani tym bardziej Joli.
Nigdy nie zdarzyło mnie się,abym czekał/szukał dłużej niż 10 minut.Choć pamiętam raz,że się w ogóle nie pojawiły.Ich przylot bardzo wyraźnie słychać,więc zadzieram głowę tylko przy szukaniu.
78 gratuluję obserwacji sokołów Szkoda, że nie wypatrzyłeś Michała Może następnym razem Lamiko życzę więcej cierpliwości na pewno uda Ci się zobaczyć sokoły