Potem był Franek ze zdobyczą, nie dał jej na żerdzi a dopiero potem z gniazda.. brawo Franek! kultura najwyższych lotów. Tylko ta Jola pazerna, wszystko łyka jak pelikan.. to już drugi prezent dzisiaj
Jola we własnej osobie Przylot, pobyt i odlot bez jednego cioknięcia
Spędziła w na poręczy kilkanaście minut. W tym czasie m.in. trzęsła piórkami, ziewała i grzebała w 'uchu' Coś ją wyraźnie spłoszyło, bo uciekła niczym oparzona