Pomyślałem sobie, że warto skontrolować, czy Edzia (jak ochrzciłem samicę edredona) wyjada jeszcze owoce "moich" glinianek.
Przejeżdżając w drodze powrotnej z pracy zauważyłem małe stadko kaczek; zbliżający się deszcz zmusił mnie do szybkiej zmiany uniformu w domu i pognaniu nad wodę.
Edzia pływała... w towarzystwie PARY SZLACHARÓW.
Najwyższe drzewo zajęły dwie mewy siwe, nadając stamtąd swój program:
Owym stadkiem okazały się świstuny, pogwizdujące po swojemu na świstunie babeczki:
Nazbierało się ich 18 (niestety, wieczorem się zmyły).