Jak na razie "moje" parapetowe grzywacze odpuściły. Zostawiły dwa patyczki, reszta spadła i gdzieś się wyniosły. Lepiej żeby znalazły lepsze miejsce niż parapet
No i wróciła na parapet Został jeden patyczek, samiec przez cały dzień patyki znosił, ale piętro wyżej, stamtąd pewnie tez spadły. Uparte i nie za mądre te moje grzywacze A z poprzedniego zdjęcia wynika, że jajka tuż, tuż
Za radą 78 umieściłam skrzynkę na parapecie, przywiązałam do okna, wrzuciłam znalezioną na parapecie gałązkę i czekam, co będzie. Na razie gdzieś się wyniosły