27 II 2016 - pola pod Zabłotem i Zalew Mietkowski
: niedziela, 28 lutego 2016, 14:51
Ponieważ na weekend zapowiadano dobrą pogodę (słońce i w miarę niemroźno), to zadzwoniłem do doświadczonego obserwatora z pytaniem o dobre "miejscówki" (na ten moment). Zakończyliśmy rozmowę skwitowaniem, że luty to taki trochę martwy sezon u nas, a rarytów - brak.
Mimo tego ruszyłem na trzepanie pól pod Zabłotem (gdzie ongiś bywał i stepowy, i wiele innych drapcoków), z nadzieją na chociaż jednego myszołowa
.
Takowy trafił się - i to dosyć szybko. Przypuszczenia o tym, że mam do czynienia z włochatkiem, potwierdziły się dopiero w domu:

Po polach przelatywały stada po kilkadziesiąt ptic, które niespecjalnie pasowały do dotychczas rozpoznanych gatunków. W dodatku ptaki te przypominały w zachowaniu czajki - robiły szybko kilkanaście kroków - i nagle, w miejscu przystawały. Dopiero potem okazało się, że to siewki złote, które wzbogaciły życiówkę

Jednakże najprzyjemniejszych doznań dostarczyły skowronki, od których pola aż się uginały
.

Myszaków było raptem kilka na tych setkach ha, w dodatku jakieś takie płochliwe.
Mimo tego ruszyłem na trzepanie pól pod Zabłotem (gdzie ongiś bywał i stepowy, i wiele innych drapcoków), z nadzieją na chociaż jednego myszołowa
Takowy trafił się - i to dosyć szybko. Przypuszczenia o tym, że mam do czynienia z włochatkiem, potwierdziły się dopiero w domu:
Po polach przelatywały stada po kilkadziesiąt ptic, które niespecjalnie pasowały do dotychczas rozpoznanych gatunków. W dodatku ptaki te przypominały w zachowaniu czajki - robiły szybko kilkanaście kroków - i nagle, w miejscu przystawały. Dopiero potem okazało się, że to siewki złote, które wzbogaciły życiówkę
Jednakże najprzyjemniejszych doznań dostarczyły skowronki, od których pola aż się uginały
Myszaków było raptem kilka na tych setkach ha, w dodatku jakieś takie płochliwe.