Mieroszowskie Ściany ;)
Moderator: Lamika
Mieroszowskie Ściany ;)
Od dawna czekałem na ten wyjazd. Co prawda w tym roku długi weekend majowy nie należał do tych z cyklu "10 dni wolnego za 2 dni urlopu", ale i tak liczyłem, że wypocznę. Tydzień temu Lamia miała dwudniowy cykl 13 napadów padaczki - i od tej pory moje noce skróciły się do 2-4 godzin, bo resztę czasu spędzałem na asystowaniu mojej suczce - albo na próbach ponownego zaśnięcia.
To był wypad z rodziną, więc na całodzienne wycieczki w góry nie miałem nawet co liczyć.
W tamtym rejonie atrakcji geologicznych i historycznych nie brak. Wystarczy wspomnieć Czartowskie Skały, Zapomniane Skały, stół sądowy, Diabelską Maczugę, Głazy Krasnoludków, Chełmsko Śląskie z unikatowymi domami "12 Apostołów" czy perełkę - opactwo w Krzeszowie. Za miedzą leżą czeskie góry stołowe, czyli Broumovske Steny, ze słynnymi skalnymi miastami w Adrspachu i Teplicach n/Metują. Od tych miast wolę wycieczki na Ostas i inne, mniej zatłoczone szczyty, ale z rodziną realizujemy tzw. zestaw obowiązkowy, czyli skalne mesto Adrspach:
Powrót późnym popołudniem oznacza, że nie dam już rady wyjść na parę godzin w góry. Nawet zebry kładą długie cienie na ziemi:
To był wypad z rodziną, więc na całodzienne wycieczki w góry nie miałem nawet co liczyć.
W tamtym rejonie atrakcji geologicznych i historycznych nie brak. Wystarczy wspomnieć Czartowskie Skały, Zapomniane Skały, stół sądowy, Diabelską Maczugę, Głazy Krasnoludków, Chełmsko Śląskie z unikatowymi domami "12 Apostołów" czy perełkę - opactwo w Krzeszowie. Za miedzą leżą czeskie góry stołowe, czyli Broumovske Steny, ze słynnymi skalnymi miastami w Adrspachu i Teplicach n/Metują. Od tych miast wolę wycieczki na Ostas i inne, mniej zatłoczone szczyty, ale z rodziną realizujemy tzw. zestaw obowiązkowy, czyli skalne mesto Adrspach:
Powrót późnym popołudniem oznacza, że nie dam już rady wyjść na parę godzin w góry. Nawet zebry kładą długie cienie na ziemi:
Plan obejmuje dojście na Róg, skąd roztacza się piękna panorama Kotliny Krzeszowskiej. Oczywiście aparat biorę wyłącznie dla pstrykania ptactwa, którego na łąkach (a i w lasach) nie brak. Trudno dotrzymać mi tempa z tabliczek szlakowych PTTK, bo co chwilę przystaję na fotki. Oczywiście ptaki zauważają mnie pierwszego, więc większość zdjęć - w najlepszym przypadku - to portrety ptasich zadków bądź fragmentów ogonów, podczas gdy cała reszta jest poza kadrem. Wielu, szczególnie w lesie, nie jestem w stanie dojrzeć, aczkolwiek słyszę słowiki, pierwiosnki i wiele treli, których nie jestem w stanie rozpoznać.
Słońce, chylące się ku zachodowi, koloruje wszystko na pomarańczowo i czerwono. Na Rogu świetne widoki na Chełmsko Śląskie:
Drugi wał gór to Rudawy Janowickie; widnokrąg wyznaczają Karkonosze, z królową Sudetów przykrytą śniegiem:
Słońce, chylące się ku zachodowi, koloruje wszystko na pomarańczowo i czerwono. Na Rogu świetne widoki na Chełmsko Śląskie:
Drugi wał gór to Rudawy Janowickie; widnokrąg wyznaczają Karkonosze, z królową Sudetów przykrytą śniegiem:
Re: Mieroszowskie Ściany ;)
Apollo
Bardzo ciekawy reportaż ale myślę,że będzie dalszy ciąg 
Re: Mieroszowskie Ściany ;)
Jeszcze przed osiągnięciem Rogu spotykam modraszki, sosnówkę, bogatki, piękne trznadle, kosy, szpaki, kopciuszków całą masę, dymówkę, zięby, śpiewaka, muchołówkę szarą, pliszkę siwą, rudzika, potrzosy, kukułkę, sroki, myszołowa zw., skowronki polne, kowalika, dzięcioła dużego, paszkota, wrony, o wróblach i mazurkach nie wspominając. Spod nóg ucieka mi z krzykiem czarny kurak z białą plamą na głowie; być może to był głuszec, a być może - personifikacja moich marzeń obserwatora
. Niestety, zanim mój sprzęt foto stanie na nogi, kurak już tylko gdzieś z oddali będzie ostrzegał innych o wtargnięciu intruza.
W górach nikogo nie ma; jest magicznie. Nie mogę się poderwać, panoramy Karkonoszy przyklejają mnie do ziemi:
Śnieżka i Czarny Grzbiet:
Lucni Hora, Studnicni Hora, a gdzieś u ich podnóży - Pec p/Śnieżką, a w kolejnej dolinie - Spindleruv Mlyn:
(pardon za nieobcięte czarne miejsca w panoramie, ale nie w pełni panowałem nad drżeniem rąk
)
Schodząc z Rogu w stronę Chełmska, wypatruję na świerku parkę krzyżodziobów świerkowych. Zrobiłem im 51 zdjęć mając nadzieję, że choć jedno wyjdzie
.
Wracać się nie chce, choć powietrze rześkie, a ręce grabieją (temperatura spadła do kilku st. C). O tej porze ostatnie spóźnialskie ptaki wracały na nocleg, więc próbowałem łapać je aparatem, zaskoczony taką frekwencją.
Zejście z Rogu:
W górach nikogo nie ma; jest magicznie. Nie mogę się poderwać, panoramy Karkonoszy przyklejają mnie do ziemi:
Śnieżka i Czarny Grzbiet:
Lucni Hora, Studnicni Hora, a gdzieś u ich podnóży - Pec p/Śnieżką, a w kolejnej dolinie - Spindleruv Mlyn:
(pardon za nieobcięte czarne miejsca w panoramie, ale nie w pełni panowałem nad drżeniem rąk
Schodząc z Rogu w stronę Chełmska, wypatruję na świerku parkę krzyżodziobów świerkowych. Zrobiłem im 51 zdjęć mając nadzieję, że choć jedno wyjdzie
Wracać się nie chce, choć powietrze rześkie, a ręce grabieją (temperatura spadła do kilku st. C). O tej porze ostatnie spóźnialskie ptaki wracały na nocleg, więc próbowałem łapać je aparatem, zaskoczony taką frekwencją.
Zejście z Rogu:
Do domu wracam o zmroku, pokonując większą część szlaku szosą, marszobiegiem.
Drugi dzień to atrakcje Chełmska i Krzeszowa, aczkolwiek planuję przejść choć kawałek szlakiem granicznym. Prowadzi on w większości przez las, gdzie gęstość zaptaszenia terenu spada, ale polany i łąki wynagradzają mój głód. Łąka pachniała taką świeżością, że chciałem się położyć obok krów i nie wracać
.
Taka pozycja horyzontalna pozwoliła mi wypatrzeć czarnego bociana. Tego dnia wystraszyłem 4 sójki na polanie, a z gatunków niedostrzeżonych dnia poprzedniego - także świergotka, kwiczoły, pustułkę. Zapomniałem dodać, że dnia poprzedniego na kasie biletowej do Narodniho parku w Adrspachu siedziała pliszka górska.
Śnieżka i wczesnym popołudniem nie najgorzej się prezentuje:
Na swej drodze spotykam jakiegoś złotego padalca, który wyszedł z norki na wieczne wygrzewanie się w słońcu:
Graniczny szlak jest zapomniany - i tego dnia nie spotykam ludzi. Uchował się za to kamienny drogowskaz niemiecki:
Drugi dzień to atrakcje Chełmska i Krzeszowa, aczkolwiek planuję przejść choć kawałek szlakiem granicznym. Prowadzi on w większości przez las, gdzie gęstość zaptaszenia terenu spada, ale polany i łąki wynagradzają mój głód. Łąka pachniała taką świeżością, że chciałem się położyć obok krów i nie wracać
Taka pozycja horyzontalna pozwoliła mi wypatrzeć czarnego bociana. Tego dnia wystraszyłem 4 sójki na polanie, a z gatunków niedostrzeżonych dnia poprzedniego - także świergotka, kwiczoły, pustułkę. Zapomniałem dodać, że dnia poprzedniego na kasie biletowej do Narodniho parku w Adrspachu siedziała pliszka górska.
Śnieżka i wczesnym popołudniem nie najgorzej się prezentuje:
Na swej drodze spotykam jakiegoś złotego padalca, który wyszedł z norki na wieczne wygrzewanie się w słońcu:
Graniczny szlak jest zapomniany - i tego dnia nie spotykam ludzi. Uchował się za to kamienny drogowskaz niemiecki:
Zaalarmowany przez żonę, zmuszony jestem skrócić planowaną trasę i zbiec do Chełmska Śląskiego. Takimi drogami można dreptać kilometry bez celu:
Towarzyszy mi widok m.in. Rogu, na którym urzędowałem poprzedniego dnia:
Soczysta zieleń traw, czerwona ziemia Gór Kamiennych i kwitnące drzewa to paliwo dla wyobraźni, snującej plany kolejnego weekendowego wypadu.
Po powrocie do Wrocławia odnotowuję pierwsze jerzyki
.
Towarzyszy mi widok m.in. Rogu, na którym urzędowałem poprzedniego dnia:
Soczysta zieleń traw, czerwona ziemia Gór Kamiennych i kwitnące drzewa to paliwo dla wyobraźni, snującej plany kolejnego weekendowego wypadu.
Po powrocie do Wrocławia odnotowuję pierwsze jerzyki
Re: Mieroszowskie Ściany ;)
Apollo
Piękna wyprawa i piękna relacja
Życzę Ci i Twojej rodzinie jak najwięcej dni wolnych,spędzonych w tak pieknych miejscach.
Ale ptaków zebrałeś co niemiara 
Re: Mieroszowskie Ściany ;)
Dzięki, Jolu! Cieszę się, że udało się połączyć górskie łazęgowanie z pstrykaniem ptaków.
- DługiMarek
- Posty: 898
- Rejestracja: wtorek, 24 lipca 2012, 05:47
Re: Mieroszowskie Ściany ;)
Noooo-wreszcie coś nowego a nie ciągle Beskidy-Bieszczady-Beskidy .....i tak na okrągło.
Więcej! Więcej !
Więcej! Więcej !

